Fabuła

Z Ksiąg, które dawno temu spisało Niebo, możemy się dowiedzieć wielu rzeczy. Niektóre są tak niewiarygodne, iż nikt chyba na świecie nie wierzy w ich prawdziwość. Osobiście uważam, że jest na odwrót. A co, jeśli pewnego dnia ktoś przeczyta naszą historię i stwierdzi, iż jest to czysta fikcja? Na pewno nie byłoby to miłe uczucie, stać się mitem, równie zapomnianym i wyśmianym co te fantastyczne opowiastki o wojnach między Dobrem, a Złem.
Jedna z historii zainteresowała mnie szczególnie. Zapewne dlatego, iż dawno, dawno temu usłyszałam ją od pewnej osoby. Dziś już nawet nie pamiętam jej imienia. Wiem tylko, że miała błękitne oczy, którymi nigdy nie patrzyła. Wszystko mówiło jej serce. Acz na drzewa czasem wpadała.
Pozwolicie, że rozpocznę to jak większość opowieści tego typu, dobrze? Niewątpliwie, stare, sprawdzone wzorce najlepiej się sprawdzają.
Otóż wiele wieków temu, kiedy świat był jeszcze młody, a Gwiazdy latały po całym świecie, pojawiło się Zło. Nikt nie wie, jak dokładnie się pokazało. Według Nieba, miało ono postać ziaren pyłu, które dostawały się do wnętrza stworzenia, czyniąc z nich swe marionetki. Ówcześnie, Gwiazdy strzegły wszelkiego porządku, działały więc- z naszej perspektywy- jako siły Dobra. Stanęły one w szranki ze Złem. Ich walka była tak zaciekła, iż z Gwiazd opadła większość blasku, lądując na pewnej małej planecie, daleko w kosmosie. Ale o niej później. W każdym razie, Zło po pewnym czasie musiało się wycofać, aby zebrać siły. Jednak Dobro również odniosło ciężkie obrażenia i musiało zamieszkać na szczycie Nieba, jako że utraciły większość mocy.
Zaś ich blask powoli opadł... tak, moi drodzy. Na naszą Ziemię. Narodziły się z niej wszelkie magiczne stworzenia, a w nich także i ja.
I tak właśnie rozpoczyna się ta historia. Zło powoli nabiera sił, wysyła co kilka stuleci swoje armie, aby zniszczyły moc Dobra, jaka tu jest. Poznałam tu także pewnego chłopaka. Takiego samego jak ja. Pamiętam tylko, że usłyszałam o jakiś Kroplach Nicości, które mogą nam pomóc pokonać Zło.
Prawdziwa przygoda dopiero się zaczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz